piątek, 29 maja 2015

ODKŁADAM ŻYCIE i idę dalej, starając się nie patrzeć wstecz.

Czyżby Niebyt?

Asmo,
Co, jeśli życie nigdy nie będzie takie, jakie sobie wyobrażałam? Co, jeśli czeka mnie wieczna męka, przez którą będę musiała przejść, jakoś ją przetrwać, by na koniec zamknąć oczy... i już się nie obudzić? Nie chcę tak! Nie chcę... Chcę czuć wiosnę! Znów chcę ją poczuć... Potrzebuję tego jak powietrza, któremu tak ciężko jest wpadać do mych płuc. Rozumiesz je? Ma już ich dość, mnie dość!, jak ja tego wszystkiego, co mnie otacza. Tak myślę... Jednocześnie kocham każdy element swojego życia i jednocześnie... NIENAWIDZĘ. Każda rzecz, każda osoba przypomina mi o tym, jak bardzo nie zasługuję na to... na Was.

Kurwa! Nic z tym nie robię. Nie robię nic. Czy Ty słyszysz te cierpienie? Rozumiesz je? Słyszysz tą rozpacz w mojej piersi? Ten ból? Te błędy... Teraz nawet nienawidzę rąk i klawiszy, które piszą ten tekst. Jeśli przeczytasz, nie będzie to w porządku... Nie będzie w chuj, bo nie powinnam tego pisać, a jednak tego potrzebuję. Jak trucizny pierdolony Romeo. Jestem chora, jestem destrukcją, jestem raczyskiem, które niszczy swój własny świat i to, co kocha. Bo kocham... Bardzo kocham, a jednak to robię. Zadaję kolejne ciosy, jak gdybym była bezdusznym seryjnym mordercą... Ale to nie wszystko! Potem egoistycznie zatapiam się w swoich uczuciach, jak gdybym była ofiarą jakiegoś spisku! Czyżbym spędziła za dużo czasu w Nicości? Pożarła tę część serca, która była Wam przeznaczona?

Najgorsze z tego wszystkiego jest to, że mam świadomość tego i że wiem, jaka chciałabym być dla Was. Dobra! Chciałabym być dobra, a mimo to właśnie siedzę sobie zamknięta we własnym zamku i mam Was wszystkich w dupie, siebie mam i wszystko... Nie, próbuję to sobie jedynie wpoić, próbuję zrobić z siebie bezduszną, gdy tak naprawdę mam wyrzuty sumienia, jest mi wstyd za to, co zrobiłam, bo zamykając oczy widzę Wasze twarze skierowane w moją stronę i zdecydowanie zawiedzione moim postępowaniem, następnie słyszę potok, który... Piękna melodia natury, słońce, ciepło... Ty obok... Potem inne sceny z mojego życia... Aktualnego i tego z dzieciństwa... Tak cholernie mi źle. I się boję. Chcę być sama i chcę być z Wami, z Tobą... bezpieczna i kochana. Potrzebuję miłości i ją odtrącam. Co jest ze mną nie tak?

Oswoiłam Cienie, obstawiłam nimi zamek, CZARNY ZAMEK, który okazało się, że należy do mnie. To ja robię to wszystko... Nikt mnie nie porywa. Nikt mnie nie porywa. NIKT MNIE NIE PORYWA. To ja zbudowałam ten mur kostka po kostce i to ja go pielęgnuję, bojąc się zaangażować, stwierdzając, że to nie warte, bo potem i tak będzie źle. Będzie źle. Będzie...

I chciałabym Ci powiedzieć, że powinieneś przestać się starać, że to nic nie warte, że nie ma sensu, ale nie chcę Ci tego mówić. Jestem niepoprawna. Sama nie wiem, czego chcę. Nie usiądę, nie przemyślę tego, tylko odkładam... I odkładam, i odkładam... ODKŁADAM ŻYCIE i idę dalej, starając się nie patrzeć wstecz. Starając się... Wiesz, jak ja się staram! Jestem masochistką, która specjalnie wyciąga przeszłość, by jeszcze bardziej zatracać się w tym bólu, w cierpieniu, samotności. Cienie, Śmierć, Nicość...Czas! To nie oni są winni, tylko ja. Bo się boję? Nie wiem. Nie wiem, czemu to robię, ale to jest złe. Złe...

Przytul mnie - to chciałam napisać. Kretynka ze mnie! Nie przytulaj mnie. Nie zasłużyłam na to. Nie wejdziesz do mojego zamku. Nie mogę na to pozwolić. ZAPOMNIJ? HAHAHAHAHA! Widzisz? Widzisz to? Jestem żałosna! Czy tak właśnie rodzą się złoczyńcy? Z żalu do samego siebie? Czy tak powstają Ci, którzy powoli zabijają innych?

Ja i tylko ja.
Nie marionetka...