Nicość, 5984 łza
Drogi memu sercu, Andergardzie!
Zamykam oczy i widzę... Ciebie. Ten Twój słodki uśmieszek, który zawsze powoduje u mnie setki kompleksów, bo myślę, że w myślach ze mnie w tejże chwili szydzisz. Słyszę Twój wybuch śmiechu, gdy jeden z Twoich najlepszych kolegów, ba!, może nawet i przyjaciół, walnie coś zabawnego. Śmiejesz się wtedy tak pięknie, aż płakać mi się chce. I ten gest, którym poprawiasz grzywkę. Bezcenne, Skarbie.
Jednakże Ciebie tu nie ma i zapewne nigdy nie będzie obok mnie. Skazana jestem w tejże chwili na Nicość. Nie powiem, że to miłe miejsce. Chciałabym zrobić coś konkretnego, co poszłoby na konto mojej przyszłości, ale nie mogę. Nicość mnie powstrzymuje i to ona sprawia, że nawet nie mam przyszłości. Nicość wraz ze swoją świtą Cieni, którzy praktycznie nic nie robiąc, robią zbyt wiele, ciągle mnie kontrolują, nie pozwalając mi na dłuższe wyprawy, a ja? Ja przemijam, myśląc o Tobie i o pewnej nauce, której nie pamiętam, czy ukończyłam. Nie było Ciebie wtedy przy mnie, to wiem, ale powinieneś wiedzieć, czy wtedy zakończyłam naukę jazdy na szklanym pegazie. Nie pamiętam. Mógłbyś mi to przypomnieć? Z każdą łzą, bo właśnie nimi liczę tu mijający czas, pamiętam coraz mniej, a było ich już pięć tysięcy dziewięćset osiemdziesiąt cztery i wszystkie, no prawie wszystkie, wypłynęły z twego powodu. W sumie z twego, a także z faktu samotności... Łączę to w jedno, choć nie powinnam. Nie byłeś jedynym z baśniowych rycerzy, prawda? Jednakże już tak miałam, że nie dostrzegałam innych Rycerzy Czarnych Róż poza Tobą. Choć mogę się przyznać, ale to jedynie Tobie w sekrecie, że przez jeden miesiąc podkochiwałam się w Alinusie. To był krótki okres w moim życiu, więc to się nie liczy. Z Tobą była inna sprawa. Chciałabym powrócić do Świata, aby móc zobaczyć Cię jeszcze ten jeden jedyny raz. Niestety nie mogę...
Lubię do Ciebie pisać, mimo że wiem, iż nigdy nawet nie zobaczysz ani jednej litery przeze mnie napisanej. W pewien sposób czuję ulgę na sercu... Czy ja w ogóle mogę tu mówić, że mam serce? Jestem Niczym, bo jestem w Nicości... Smutne, co nie? Żebym chociaż przestała czuć i myśleć. Wszystko byłoby piękne, nawet Nicość byłaby piękna, gdybym mogła się pozbyć wspomnień o Tobie, a teraz kończę, bo znów spływa mi wyimaginowana łza, bo tu przecież nie mogę prawdziwie płakać.
Marionetka
PS. Widzisz, to już mam na koncie pięć tysięcy dziewięćset osiemdziesiąt pięć łez. Ta ostatnia należy do Ciebie, mój Miły.
2 komentarze:
OCH, jakie to jest piękne. Dotknęłaś tym mojego serca. Jestem tak niesamowicie zaskoczona. Nawet nie wiem co mogę jeszcze powiedzieć.
Isabella,
Jak ja uwielbiam, jak ktoś mnie tak pociesza. Dziękuję.
Prześlij komentarz