poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Moim marzeniem jest, aby ta bajka nigdy się nie kończyła, by trwała całe wieki.


Jaskinia na Ziemi, dzień 1 po opuszczeniu Nicości

Andergardzie,

Tak bardzo się cieszę. Czuję się wolna, choć każda komórka mego ciała krzyczy. Cieszę się, choć gardło mi płonie. Mam ochotę się śmiać, mimo że me mięśnie przeżywają swój własny Armagedon. Serce mi trzepocze jak u wesołego kolibra i płaczę. Spływają mi łzy po mych chłodnych policzkach. Są ciepłe. Nie martw się. Tym razem to nie Twoja wina. Płaczę łzami szczęścia i mam ochotę także z tego powodu krzyczeć, choć w moim stanie to niewskazane. Mówię Ci, czuję się jak nowonarodzona i w pewnym sensie to prawda. Właśnie odrodziłam się na nowo i mam nadzieję, że nie dane mi będzie umrzeć po raz kolejny. Nie chcę więcej tej ciemności, która napada wszystkie moje zmysły i nakrywa wszystkie uczucia ciężkim i nieprzejrzystym płaszczem z ołowiu. Teraz jest dobrze, a nawet świetnie.

I mimo że nie ma Cię przy mnie, to nie mam Ci tego za złe. Mam tylko nadzieję, że jesteś szczęśliwy. Prawdziwa prawda. Ja mam przy sobie anioła, który rzekomo pochodzi ze strony ciemności. Dzięki niemu jest mi o wiele lepiej. To on! On mnie przywrócił do życia. Dzięki niemu moje istnienie nabrało nowego sensu. Chce mi się o wiele więcej niż wcześniej, jeszcze przed moją śmiercią. Jestem jak motyl, który po raz pierwszy rozkłada swe wielobarwne skrzydła. Mój Anioł Ciemności przywrócił mnie do życia. Asmodaeus... Mam ochotę całować go po stopach, całymi dniami przytulać się do niego i czuć się wyjątkową. Gotowa jestem zrobić wszystko. 

Koniec Nicości. To dzięki niemu płynę, zamiast tonąć. To dzięki niemu unoszę się w powietrzu, gdy powinna trzymać mnie twardo na Ziemi grawitacja. To piękne i tak bardzo nieprawdziwe, gdy porównuję to z czasem spędzonym w Nicości. Wątpię, choć wiem, że ja naprawdę żyję, że moje płuca oddychają prawdziwym powietrzem. Cieszę się, a jednocześnie boję się, że wszystko rozpłynie się w ułamku sekundy, a ja znów będę zawieszona w Nicości. Nie chcę tam wracać. Drżę, gdy pomyślę o przeszłości, ale też drżę, gdy patrzę w przyszłość. Tak wielka niepewność mnie dopada, gdy zostaję sama, choć Anioł opuszcza mnie jedynie na kilka minut i wraca szybko, jakbym była płomykiem, który w każdej sekundzie może zgasnąć. To piękne. 

Wiesz, co mnie zaskoczyło, Andergardzie? Wcale nie żałuję, że nie jesteś to Ty, że to nie Ty się o mnie troszczysz i przytulasz, by nie było mi zimno. Nie czuję żadnego rozczarowania, a wręcz przeciwnie. Nie potrafię sobie wyobrazić nikogo innego przy mnie, jak nie Asmodaeusa. Cudownie.

Wcześniej jakoś szczególnie nie zawracałam sobie nim głowy, a teraz?  Teraz jest moim sercem, które daje mi życie, bijąc z całą swoją mocą w mej piersi. Jest także moimi płucami, które dostarczają mi powietrza... Jest wszystkim. Siedzi mi w głowie. O niczym innym nie potrafię myśleć, nawet nie przejmuję się Śmiercią. Przy nim wiem, że nawet śniegi i mrozy nie są mi groźne. Przetrwam wszystko, jeśli tylko uda mi się nie znudzić go swoim towarzystwem, o ile to w ogóle możliwe. Nie sądzę, a przynajmniej mam taką nadzieję. Moim marzeniem jest, aby ta bajka nigdy się nie kończyła, by trwała całe wieki.

Andergardzie, jeśli możesz, to módl się do bogów, by mi sprzyjali. Choć jedna pieśń, choć jedna myśl... Pokaż, że choć trochę Ci na mnie zależy, nawet jako przyjaciółce. Mogę być i nią, aby tylko wiedzieć, że jesteś szczęśliwy, że niczego Ci nie brak, że w ogóle jestem dla Ciebie kimś istniejącym w Twoim sercu, a nie szklanym człowiekiem, który stoi, a nikt go nie dostrzega. Chcę wiedzieć, że nie masz mnie gdzieś, że leży Ci na sercu moje szczęście. Jesteś moim Przyjacielem, starym Przyjacielem, więc chyba tak, prawda?

Tymczasem się z Tobą żegnam, Przyjacielu. Może jeszcze będę do Ciebie pisała wyimaginowane listy. Może... Mam jednak nadzieję, że nie będzie takiej potrzeby. Choć potrzebuję Przyjaciela na każdym kroku, a Ty jesteś jedynym, jakiego ostatnio posiadam, więc zapewne takich potrzeb będzie miliony... Teraz znikam.

Twoja stara przyjaciółka,
Marionetka

1 komentarze:

Katja pisze...

Wiesz co? Chętnie bym zobaczyła tego shota jako coś dłuższego. Można by na jego podstawie ułożyć całkiem ciekawą i intrygującą historię, naprawdę! Jestem zdania, że byłabyś w stanie tego dokonać.
Lubię Twój styl pisania - niemalże nie popełniasz błędów, tworzysz świetne opisy i umiesz wykorzystywać emocje. Kurczę, tak bardzo mi się widzi wykorzystanie tego jako wstępu do czegoś większego! *-*
Ach, i chciałam zaznaczyć, że uwielbiam Asmodeusza. Chyba głównie za sprawą trylogii Kossakowskiej, nie wiem, czy czytałaś - jeśli nie, to polecam gorąco;)
Pozdrawiam :)

Prześlij komentarz